Poza prowadzeniem przytuliska ,,Przystań Ocalenie'' prowadzimy szereg działań mających na celu ratowanie zwierząt.
Nasze cele to:



Każdego roku z Polski do Włoch i Francji eksportuje się na rzeź około 30 tysięcy żywych koni i aż 60 tys. koni przejeżdża tranzytem przez nasz kraj. Konie litewskie, białoruskie i ukraińskie jadą o wiele dłużej dlatego na miejsce przeznaczenia docierają w gorszym stanie (np. z Polski na Sardynię transport trwa 90 godzin). Setki tysięcy innych zwierząt — bydło (głównie cielęta), kozy, owce i świnie — eksportujemy corocznie z Polski. Handel i transport tych zwierząt to jeden z najokrutniejszych procederów, często z naruszeniem prawa. Zwierzęta transportuje się w skandalicznych warunkach: nadmierne stłoczenie, głód, brak stałego dostępu do wody, odpoczynku, okaleczenia, wzajemna agresja wywołana przerażeniem, zadeptywanie tych, które się potkną i przewrócą, nadmierna prędkość i zły stan samochodów. Miarę tego okrucieństwa dopełniają zaniedbania i przedmiotowy stosunek transportujących je ludzi. Pokaleczone, przerażone i cierpiące zwierzęta wiezione są tysiące kilometrów drogą lądową — samochodami i koleją oraz morską po to, aby tam zostały zabite. Czy zasłużyły na tyle cierpienia przed śmiercią? Polacy protestują przeciwko wywozowi żywych ludzi na rzeź za granicę — protest do sejmu podpisało już ponad 500 tysięcy osób.

Stowarzyszenie Komitet Pomocy dla Zwierząt od 2000 r. ratuje konie z okrutnych transportów śmierci — wykupując je z baz przeładunkowych koni rzeźnych, targów końskich i rzeźnia oraz z rąk okrutnych właścicieli — odbierając je za znęcanie się. Uratowaliśmy już 35 koni, niektóre pochodzą z największego i najbardziej okrutnego targowiska w Bodzentynie. Tam przerażone, wykończone ciężką, wieloletnią pracą dla człowieka, chore lub ze złamanymi nogami, pociągowe, rekreacyjne i źrebaki zebrane niedawno od matki, spędzają ostatnie chwile swego życia w ogromnym upodleniu i stresie — bicie, krzyki i przekleństwa ze strony ludzi, żałosne rżenie załadowanych na TiR-y odjeżdżających w ostatnią drogę współbraci, przeraźliwy kwik innych koni wyładowywanych z samochodów — często bez rampy. Po tych, których nie udało się nam uratować zostało wspomnienie przerażonych i smutnych oczu patrzących na nas ostatni raz przez szczeliny samochodu. Nie zapomnimy!


KARUŚ — kaleki i zaniedbany źrebak odebrany właścicielowi na targu końskim w Bodzentynie za znęcanie się. Mimo operacji odszedł od nas 5 tygodni po uratowaniu.
BANDERO — uratowany z rzeźni, w której widział śmierć swoich współtowarzyszy. Trzy miesiące po ocaleniu odszedł od nas na zawsze — miał słabe serce.
SELIA — uratowana ze stadniny, gdzie ciężko pracowała na swoje utrzymanie rekreacją i rodzeniem źrebiąt. Odeszła 6.05.2003 r. z powodu zawału serca.


